Translate

Kokoszki

Kokoschken bei Danzig

Przed lekturą artykułu zachęcam do obejrzenia krótkiego filmu dokumentalnego, w którym opowiadam o dawnym dworcu kolejowym w Kokoszkach:



Najstarsze ślady bytowania ludzi na terenie dzisiejszych Kokoszek pochodzą z okresu neolitu i epoki żelaza. Natrafiono tu na cmentarzysko kultury wschodniopomorskiej oraz pojedyncze groby skrzynkowe z epoki brązu. W 1937 roku podczas prac polowych wykopywano też urny całopalne.

W XIII wieku przy istniejącym już szlaku z Oliwy do klasztoru w Żukowie znajdowała się osada Choyno. Wieś wymieniona w dokumencie z 1283 roku leżała na południowy zachód od dzisiejszej Matarni. W XIV wieku we wsi znajdowała się ufundowana przez cystersów oliwskich świątynia. Osada została całkowicie zniszczona podczas wojny trzynastoletniej (1454-1466). Wybudowana od nowa wieś znajdowała się nadal przy trasie Oliwa-Żukowo lecz nieco bardziej na zachód. Należała do rodziny Kokoszki i od ich nazwiska wzięła też swoją nazwę. W XVI wieku wieś stała się własnością gdańskiej patrycjuszowskiej rodziny Werdenów i zaczęła występować w dokumentach. Johann von Werden sprawował między innymi godność królewskiego burgrabiego, stąd tez wieś, która była jego własnością, zaczęła być nazywana Burggraben. "Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego" podaje, że w XVIII wieku jej właścicielem był Ignacy Grąbczewski. W XVIII wieku przy trakcie do Kartuz istniała należąca do Smęgorzyna karczma Poggen Krug (Żabia Karczma). Została zniszczona zapewne w czasie wojen napoleońskich. Po rozbiorach Polski Kokoszki przeszły w ręce niemieckich właścicieli i tak pozostało do 1945 roku. W latach 1807-14 Kokoszki  znalazły się na terytorium napoleońskiego Wolnego Miasta Gdańska(ville libre de Dantzig). Na początku XIX wieku właścicielem Kokoszek (Rittergutbesitzer) był kupiec gdański Johann Paleske i to za jego czasów na terenie majątku powstała cegielnia. W Kokoszkach zawsze funkcjonowała tylko jedna cegielnia i należała ona do właścicieli majątku (więcej o cegielniach w zakładce CEGIELNIE). W tym okresie dwór znajdował się w zachodniej części obecnej ul. Maszynowej. Około 1870 roku podupadły nieco majątek nabył Heinrich von Rümker. Wybudował okazały, stojący do dzisiaj dom, używając do tego cegieł z własnej cegielni (obecnie ul. Stokłosy 32).

 Dwór w Kokoszkach, 1889 rok(zbiory p. Friederike Hammer, Londyn)

Budynek dawnego dworu w Kokoszkach fot. Kamil Sobolewski

Poprawił on wydajność i jakość wyrobów cegielni w swoim majątku. Jako pierwszy w Prusach Zachodnich na lekkiej glebie zastosował jako płodozmian seradelę. Rozwinął hodowlę bydła, a homogenizowane mleko z Kokoszek sprzedawał w Gdańsku. W 1885 roku jego córka poślubiła swojego kuzyna Paula Gerharda Behrenda i oboje zamieszkali w kokoszkowskim dworze.

Rodzina von Rümker w dworze w Kokoszkach w 1889 roku
(zbiory p. Friederike Hammer, Londyn)

Budynki mieszkańców wsi ciągnęły się wzdłuż obecnej ul. Stokłosy i po północnej stronie szosy do Kartuz. Rodzina von Rümker założyła mały prywatny cmentarz ok 400 metrów na południowy zachód od posiadłości. Byli tam chowani najbliżsi członkowie rodu. Kamienie nagrobne przetrwały do lat dziewięćdziesiątych XX wieku.

Aby ułatwić transport cegieł grupa Żydów, która nimi handlowała zleciła wybrukowanie drogi. Judenweg, bo tak drogę nazwała okoliczna ludność, pokrywała się z obecną ul. Cementową i dalej na północ z obecną ul. Banińską. Na przełomie XIX i XX wieku wybrukowano drogę od obecnej ul. Cementowej do Firogi wraz z odnogami. Ułatwiło to poruszanie się ciężkich wozów załadowanych cegłami i przyspieszało ich transport. W związku ze wzrostem liczby ludności władze pruskie na samym początku XX wieku wybudowały urząd pocztowy i funkcjonującą do dziś szkołę dla najmłodszych dzieci. Szkoła znajduje się na skrzyżowaniu ulicy Kartuskiej i Stokłosy, obecnie nosi numer SP 83.

 Szkoła z początku XX w. w Kokoszkach fot. Kamil Sobolewski

Urząd pocztowy znajdował się przy szosie do Kartuz i funkcjonował mniej więcej do połowy pierwszej wojny światowej, kiedy to został zamknięty, a budynek przeznaczono na cele mieszkalne.


Stempel poczty w Kokoszkach oraz przykładowa pocztówka z tym stemplem (zbiory Kamila Sobolewskiego)

Gdy w 1876 roku w Nowym Porcie uruchomiono stację meteorologiczną różne punkty pomiarowe rozmieszczono w Gdańsku i okolicach. W Kokoszkach w latach 1889-1909 przy szosie kartuskiej znajdował się posterunek meteorologiczny, mierzący średnią opadów. Parafia katolicka znajdowała się w Matarni, ewangelicka - w Ujeścisku (Wonneberg). Gdy w 1904 roku majątek o powierzchni 2 350 mórg pruskich wraz z cegielnią nabył Paul Wannow, populacja Kokoszek liczyła 224 osoby.

Paul i Margarette Wannow, właściciele majątku w Kokoszkach

Gertruda Wannow, córka właścicieli majątku

Z rodziny Wannow pochodzi Nelly Mariane Wannow, będąca w latach 1990-93 konsulem Republiki Federalnej Niemiec w Gdańsku. Około 1910 roku wieś została zelektryfikowana. 28 lipca 1909 roku parlament pruski przyjął ustawę o budowie linii kolejowej Wrzeszcz-Stara Piła. Nastąpiły negocjacje z właścicielami gruntów na temat ich wykupu pod planowaną inwestycję, między innymi z Paulem Wannow i ówczesnym właścicielem majątku Bysewo, Walterem Hensel. Wiosną 1912 roku rozpoczęły się prace ziemne, które prowadzono również nocami. Kokoszki znalazły się na szesnastym kilometrze trasy (licząc od Gdańska) i wybudowano tu największy i najwyżej położony na całej linii dworzec. Na wschód od niego, w małym budynku umieszczono toalety. Stacja w Kokoszkach posiadała sporą rampę przystosowaną do załadunku cegieł i bydła oraz plac ładunkowy.

Budynek dawnego dworca w Kokoszkach fot. Kamil Sobolewski

W piękny dzień pierwszego maja 1914 roku stacja była uroczyście udekorowana. Tego dnia nastąpił pierwszy przejazd pociągu z Gdańska do Kartuz. Ludzie na polach w okolicy przerywali pracę, by obejrzeć przejazd ozdobionej flagami, kwiatami i gałązkami lokomotywy ciągnącej cztery wagony. Trzy miesiące później wybuchła pierwsza wojna światowa. Na początku wojny wybudowano budynki po zachodniej stronie dworca (obecnie ul. Maszynowa 17 i 19). W 1917 roku naprzeciw dworca postawione zostały drewniane baraki, w których wojsko urządziło magazyny amunicyjne (Munitiondepot). Po zakończeniu pierwszej wojny światowej i konferencji wersalskiej, 10 stycznia 1920 Kokoszki znalazły się w Polsce w powiecie kartuskim. Dla linii kolejowej przejściem granicznym został dworzec w Kiełpinku (Klein Kelpin), tym samym Kokoszki były ostatnią stacją po polskiej stronie. W budynku przy obecnej ulicy Maszynowej 19 został utworzony polski posterunek celny, natomiast posterunek polskiej straży granicznej znajdował się w miejscu obecnego dyskontu Biedronka. Podróżując pociągiem z Polski do Wolnego Miasta Gdańska i odwrotnie pasażer musiał posiadać ważny paszport lub dowód osobisty. W 1920 roku rozpoczęto prace przy przedłużeniu linii kolejowej do Gdyni, aby ominąć terytorium Wolnego Miasta Gdańska. Było to podyktowane względami gospodarczymi i militarnymi. Kokoszki stały się stacją węzłową.

 Budynek dworca w Kokoszkach w dniu otwarcia linii do Gdyni (1921)
(źródło: "Świat: pismo tygodniowe ilustrowane", R.16, nr 49; fot. M. Fuks)

Od wschodu majątek Kokoszki graniczył z terytorium Wolnego Miasta Gdańska. Za granicą w Karczemkach znajdowały się pola należące do majątku w Kiełpinku (Klein Kelpin), obecnie są to tereny osiedla Kalina. Po zakończeniu pierwszej wojny światowej córka właściciela majątku, Gertruda, wyszła za mąż za Ernesta Fielbrantza. Mieli dwóch synów: Hans-Jürgen urodził się 18 lipca 1920 roku, Ernst Otto Fiebrantz - 12 września 1923 roku. W latach trzydziestych Paul Wannow przeniósł się z Kokoszek do Wrzeszcza, gdzie zamieszkał przy Hauptstrasse (Grunwaldzka) nad restauracją Hütte. Mieszkał tam do swojej śmierci 4 września 1941 roku. Właścicielem majątku został Ernst Fiebrantz, zaś administratorem był niejaki Goltz, Niemiec z okolic Poznania. Kierowcą właściciela majątku był człowiek o nazwisku Zieman. Bezpośredni nadzór nad pracownikami sprawował pan Gosz. Po wejściu Rosjan został on wywieźiony do obozu na Syberii. Wrócił w latach 50-tych i pracował jako stróż w gospodarstwach PGR w Kokoszkach i Matarni. Jest pochowany na cmentarzu w Kokoszkach. W latach trzydziestych w szkole w Kokoszkach pracował nauczyciel o nazwisku Śledź. Udzielał on prywatnych lekcji języka polskiego dzieciom właścicieli majątku. Ze względu na jego patriotyczne podejście po wybuchu wojny został by aresztowany w pierwszej kolejności. Władze oświatowe w 1939 roku przeniosły go na tereny w głębi Polski, dla jego bezpieczeństwa. Na jego miejsce zatrudniono pochodzącą z Wrzeszcza nauczycielkę, dobrze znającą język niemiecki. Do końca wojny uczyła w szkole w Kokoszkach, a po jej zakończeniu przeniosła się do gdańskiej dzielnicy Siedlce.

Polski znak wysokościowy z lat 20. XX w. na budynku szkoły w Kokoszkach fot Kamil Sobolewski

Kulig dla dzieci z Kokoszek, okolice wiaduktu przy obecnej ul. Maszynowej, lata 30.(zbiory Kamila Sobolewskiego)

Dekretem rządu polskiego Ernst Fiebrantz został zobowiązany do rozparcelowania części swoich gruntów za odszkodowaniem. Wybór padł na tereny położone przy granicy z Wolnym Miastem Gdańskiem. Na parcelach tych w 1936 roku rozpoczęto budowę gospodarstw, tzw. poniatówek (od nazwiska Juliusza Poniatowskiego, ówczesnego ministra rolnictwa). Poniatówki to domy stylizowane na budownictwo góralskie, częściowo składane z gotowych elementów. Elementy te produkowane były w okolicach Krakowa i dostarczano je koleją na stację w Kokoszkach. Część tych domów zachowała się w okolicy do dziś. Oprócz domów na każdej parceli stawiano budynki gospodarcze, sadzono drzewa owocowe. Studnie kopała firma z Gdyni. Przybywali tu osadnicy z przeludnionych terenów Wielkopolski, Małopolski oraz z gór. Ludzie ci wpłacali wcześniej zaliczkę i resztę należności mieli spłacać dostawami żyta. Okres spłat wynosił 50 lat. Po wojnie zaległości w płaceniu za czas okupacji trzeba było nadpłacić, sam okres spłat skrócono do 20 lat. Ponure wrażenie na nowych osadnikach robiły śpiewy i krzyki podpitych sympatyków NSDAP, dochodzące wieczorami z zajazdu Hoenigów w Karczemkach.

Poniatówka z 1937 roku w Kokoszkach fot. Kamil Sobolewski


Z powodu budowy poniatówek postanowiono przesunąć budynek polskiej straży granicznej bliżej granicy z Wolnym Miastem Gdańskiem (na odległość ok.200 metrów). Rozpoczętą budowę przerwał jednak wybuch drugiej wojny światowej.

Przy szosie do Kartuz pod koniec lat trzydziestych istniał kiosk prowadzony przez właściciela o nazwisku Meissner. Można w nim było nabyć tytoń, alkohol i różne drobiazgi codziennego użytku. Po większe zakupy ludzie udawali się jednak do zajazdów w Karczemkach, gdzie było taniej. Gazety roznosił listonosz. Z przedwojennych mieszkańców można wymienić rodziny Myszów, Kaimów, Hermańskich, Lidzbarskich, Kasztelanów oraz Pączek. Komendantem polskiej strażnicy był oficer o nazwisku Enerka. Latem 1939 roku po stronie Wolnego Miasta Gdańska można było zaobserwować wzmożoną aktywność jednostek wojskowych, w tym jednostki SS-Heimwehr Danzig, jednostek policyjnych czy VGAD (Wzmocniona Służba Obserwacji Granic). Przejawiało się to częstymi patrolami, kopaniem umocnień polowych i ciągłą obserwacją granicy.

DRUGA WOJNA ŚWIATOWA

1 września 1939 roku o godzinie 4:50 od strony Wolnego Miasta Gdańska nastąpił atak na budynek polskiej straży granicznej. Jego załoga w liczbie ok. dziesięciu żołnierzy pod ogniem artylerii i karabinów maszynowych rozpoczęła odwrót w kierunku Leźna. Na wieść o wybuchu wojny celnicy z dworca w Kokoszkach wysadzili most nad linią kolejową, blokując w ten sposób ruch. Trasą wzdłuż torów kolejowych zaczęli wycofywać się w kierunku Leźna. Drogami sunęły pojazdy, a przez pola na zachód posuwali się żołnierze II pułku Landespolizei SS-Heimwehr Danzig. W okolicy nie było więcej zniszczeń. Zaraz po przejściu frontu Niemcy rozpoczęli odblokowywanie zawalonego mostu, kierując do tych prac okoliczną ludność. Zawiadowcą stacji w latach trzydziestych był kolejarz Hirsch. Mieszkał on wraz z rodziną w budynku dworca. Po wybuchu wojny nadal pracował jako zawiadowca stacji w Kokoszkach. W 1944 roku jego syn Gerard został powołany do Wehrmachtu, szczęśliwie przeżył koniec wojny i powrócił do domu. W 1947 roku  w dniu Wszystkich Świętych udał się z siostrą rowerami  do Wrzeszcza. Przy koszarach na ulicy Słowackiego zostali zaczepieni przez pijanego sowieckiego żołnierza. Gerard zginął na miejscu od postrzału w głowę gdy stanął w obronie siostry.


Pozostałość po moście nad linią kokoszkowską, wysadzonym przez polskich celników rankiem 1 września 1939 fot. Kamil Sobolewski


Po wybuchu wojny powrócono do nazwy Kokoschken. Po wejściu w życie dekretu gauleitera Forstera z dnia 25 czerwca 1942 roku o zmianie zbyt polsko brzmiących nazw zaczęto stosować nazwę Burggraben. Syn właścicieli majątku wstąpił do szkoły pilotów Luftwaffe i zginął w misji nad Anglią w stopniu kapitana, 18 marca 1943 roku. W latach drugiej wojny światowej na terenie Smęgorzyna stacjonowała bateria niemieckiej obrony przeciwlotniczej. W roku 1942 lub 1943 na skutek pomyłki zestrzeliła ona samolot Luftwaffe. Maszyna rozbiła się w Kokoszkach w okolicy wzniesienia zwanego Schuleberg. W pobliże miejsca upadku samolotu najszybciej dotarły miejscowe dzieci które zastały tam okropny widok. Z drzewa zwisało poszarpane i zakrwawione ciało jednego z lotników. Dzieci szybko jednak przegoniło wojsko które kordonem otoczyło miejsce upadku maszyny. Przez dwa dni zbierali ciała lotników i części rozbitego samolotu. W 1942 roku w Kokoszkach naprzeciw dworca przy obecnej ul. Maszynowej został utworzony obóz jeniecki dla jeńców francuskich, belgijskich, włoskich i radzieckich. Na początku trzymano ich w starych barakach, dawnych składach amunicyjnych, w okresie międzywojennym użytkowanych przez polskich kolejarzy. Szybko jednak zaczęto stawiać nowe. Baraki te w większości były murowane, nie posiadały jednak podłóg, całość ogrodzono stawiając dodatkowo drewniane wieżyczki dla strażników. Obóz nie posiadał kanalizacji, zaopatrywany był w wodę za pomocą murowanej wieży ciśnień. Stalag ten otrzymał nazwę STALAG XX A BURGGRABEN. Jeńcy byli dowożeni koleją do pracy w stoczni Schichau Werft A.G. w Gdańsku. Komendantura obozu znajdowała się na górce przy ul. Cementowej w murowanym budynku. Jesienią 1943 roku do gospodarstwa państwa Jachów (obecnie ul.Inżynierska ) wieczorem zastukało dwóch Włochów -zbiegów z obozu. Otrzymali ciepły posiłek, cywilne ubrania i prowiant na drogę. Uciekinierzy skierowali się w stronę Gdańska. Niestety nie są znane ich dalsze losy. Mniej szczęścia miało dwóch jeńców francuskich. Na skutek szybkiej pogoni zostali oni zastrzeleni w miejscu gdzie dzisiaj znajduje się cmentarz w Kokoszkach. Ich ciała odwieziono do obozu wozem konnym.

Żołnierze na stacji w Kokoszkach w latach drugiej wojny światowej (zbiory Kamila Sobolewskiego)

We wrześniu 1944 roku na mocy rozkazu specjalnego komendanta KL Stutthof SS-Sturmbannfuhrera Paula Wernera Hoppe z 13 września utworzono tu filię KL Stutthof. Jeńcy wojenni zostali przeniesieni do innych obozów np. w Malborku. Powstanie podobozu było spowodowane zapotrzebowaniem na pracę więźniów w stoczni Schichau Werft A.G. Podobóz otrzymał nazwę Aussenarbeitslager Schichau-Werft Danzig A.G. Dowództwo Wehrmachtu w Gdańsku we wrześniu 1944 przekazało obóz komendanturze KL Stutthof. Tego samego miesiąca przybył tu pierwszy transport z KL Stutthof, liczący 500 Żydówek i 20 esesmanek, tzw. Aufseherinnen. W następnych transportach dostarczono: 16 października - 100 więźniów, 23 października - 428 więźniów, 31 października - 330 więźniów, 23 listopada - 242 więźniów, łącznie: 1600 Żydów, w tym 500 kobiet. Więźniowie pochodzili miedzy innymi z Litwy, Łotwy, Węgier, Holandii, Polski, Francji, Danii i innych zajętych przez Niemcy krajów. Trafili tu również mieszkańcy Warszawy wysiedleni po upadku Powstania Warszawskiego, wcześniej przetrzymywani w obozie centralnym. W obozie znajdowało się kilkanaście baraków, z których po wojnie zachowało się 12 postawionych po dwa w sześciu rzędach. W barakach nie położono podłóg, więźniowie spali w nie ogrzewanych pomieszczeniach, na klepisku z gliny.


Ostatnie baraki podobozu Stutthof w Kokoszkach, stan na 2014 rok fot. Kamil Sobolewski

W środku obozu znajdował się żelazny bunkier, w którym według zeznań świadków zabijano i palono zwłoki więźniów. Zwłoki palono również na stosach za obozem (teren byłej fabryki domów i obecnych boisk piłkarskich), lecz ze względu na skargi z okolicy zaniechano tego dość szybko. Funkcję komendanta tego podobozu pełnił SS-Oberscharfuhrer Hans Wansel. Według zeznań więźnia KL Stutthof Jahieskiel Glikberga: ,,Życie w Kokoszkach było bodajże najpodlejsze spośród wszystkich obozów". Więźniowie otrzymywali 350 gram chleba dziennie, 20 gram margaryny i pół litra wodnistej zupy z brukwi, buraków i ziemniaków. Byli szykanowani i mordowani przez esesmanów i ich pomocników w obozie i podczas pracy w stoczni. Szczególną brutalnością wykazywali się więźniowie funkcyjni tzw. kapo. Jeden z nich, łotewski Żyd o nazwisku Glucksmann  uniknął kary uciekając przed wejściem Rosjan. Kapo Chamek polski Żyd został rozstrzelany na miejscu po wejściu Rosjan. Najbrutalniejszy kapo Henryk Kleiman, polski Żyd który znany był z rozbijania głów więźniów kamieniami został skazany przez sąd w Płocku w 1950 roku na karę śmierci. Wcześniej pełnił funkcję kapo w obozie Auschwitz. Częste były wypadki przy pracy i pobicia. Strażnikami byli również czasami marynarze Kriegsmarine którzy traktowali więźniów trochę łagodniej. Więźniów dowożono do stoczni, gdzie zatrudniano ich przy produkcji torpedowców i łodzi podwodnych. Z obozu centralnego starano się przysyłać więźniów posiadających konkretne zawody np. spawaczy lub hydraulików. Pracowali na dwie zmiany - dzienną od 6.00 rano do 18.00 z godzinną przerwą obiadową. W obozie panowały złe warunki sanitarne. Brak odpowiedniej odzieży, niskokaloryczne jedzenie i ciężka praca sprzyjały wysokiej śmiertelności. W połowie listopada przebywało w obozie 1358 więźniów, kobiet i mężczyzn. W grudniu wybuchła epidemia tyfusu plamistego, w wyniku której dziennie umierało kilku więźniów. W dniach 15 i 17 grudnia z powrotem do obozu macierzystego wysłano 497 chorych Żydówek. 24 stycznia 1945 roku w obozie w Kokoszkach przebywało 991 więźniów. W księdze pochowanych na cmentarzu na Zaspie zarejestrowano w latach 1944-45 pochówki 91 więźniów z Kokoszek. Zmarłych z powodu chorób i wycieńczenia chowano także w Kokoszkach w zbiorowych mogiłach wykopanych na zachód od obozu. W lutym 1945 roku na terenie tego podobozu znajdowały się stosy trupów. Od stycznia 1945 roku więźniów nie dowożono już do pracy w stoczni. Byli zatrudniani do odśnieżania torów kolejowych i ulic, od jesieni część kopała też stanowiska obronne zewnętrznego pierścienia obrony Gdańska. Od lutego podobóz pełnił role obozu ewakuacyjnego dla więźniów z KL Stutthof oraz więźniów Gestapo z Gdańska. Do obozu tego esesmani dostarczali także więźniów z komand OT Elbing oraz ludność cywilną z Gdańska, nie posiadającą dokumentów i uchylającą się od prac na rzecz wojska. Na początku lutego ewakuowano z obozu w Kokoszkach 991 Żydów i ok. 500 więźniów innych narodowości w kierunku Lęborka. Po tygodniu jednak wielu z nich powróciło. Obóz był przepełniony, panował tyfus plamisty i brzuszny oraz niewyobrażalny głód. Jak wspominała Liba Diefenbrun - lekarz więzień, Polak pomagał chorym jak mógł, ale często był bezradny w tych warunkach. Liba Diefenbrun doczekała w Kokoszkach wyzwolenia, które nastąpiło 23 marca. Jednak  w nocy z 20 na 21 marca przeżyła jeszcze bombardowanie obozu i okolicy przez radzieckie samoloty. Bomba lotnicza spadła na barak sąsiadujący z kwaterą Liby i zabiła wszystkie znajdujące się tam kobiety. Na drugi dzień cała hitlerowska załoga obozu uciekła, a po południu zjawili się pierwsi radzieccy żołnierze. Należeli oni do batalionu kapitana Kulikowa ze 108 dywizji 65 armii radzieckiej. Piotr Tieremow, dowódca tej dywizji tak opisuje widok który tam zastali: "Od razu przyszedłem na wskazane miejsce, gdzie oczom moim przedstawił się straszny widok. W lesie ( ?-K.S.) stało więcej niż dziesięć baraków, ogrodzonych dwoma rzędami drutów kolczastych. Obok baraków były wykopane rowy długości do dwustu metrów, głębokości cztery i szerokości trzy metry. Przeszło połowa tych rowów była zapełniona trupami więźniów, ułożonych szeregami z właściwą dla Niemców starannością w wykorzystaniu miejsca - jeden szereg głowami w jedną stronę, następny- w drugą. Leżało tam wiele dziesiątków tysięcy ludzi. Wraz z grupą oficerów obejrzałem baraki, w których poniewierali się ludzie, szkielety na wpół obnażonych ludzi. W większości były to kobiety w różnym wieku, lecz zrównane ze sobą przez mękę- wszystkie one stały się staruszkami o nieczesanych, siwych włosach. Większość nie mogła już się ruszać. Śladów strawy w obozie nie stwierdzono. Ludzie ci to byli Polacy, Norwegowie, Duńczycy, Holendrzy, Francuzi, Rosjanie i przedstawiciele innych narodowości. Trupy, umierający ludzie i deski podłogi usiane były tłustymi wszami. Gdy się było przyjrzeć, to na podłodze jakby kołysał się rozłożony muślin." Opisane tu groby znajdowały się na zachód od obozu. Rosjanie przyprowadzali tu żołnierzy drugiego rzutu pułku oraz przedstawicieli wszystkich pododdziałów by widok ten zmobilizował ich do większego wysiłku w czasie zdobywania Gdańska. Wydzielono lekarzy i zorganizowano odżywianie by uratować ocalałych. Jeszcze kilka lat po zakończeniu wojny w niektórych miejscach w okolicy widać było kości wystające z masowych grobów. Na niektóre z nich natrafiano podczas prac budowlanych. Szczątki były przenoszone na cmentarz na Zaspie i na cmentarz w Kokoszkach przy parafii św. Brata Alberta. Ostatnio natknięto się na zbiorowy grób podczas prac budowlanych w Pomorskiej Strefie Ekonomicznej w Kokoszkach w 2011 roku. Więcej grobów znajduje się pomiędzy torowiskiem a boiskami piłkarskimi oraz na zachód od terenu dawnego obozu. Niedługo po zakończeniu wojny podczas rozbiórki niektórych, uszkodzonych poobozowych baraków, na skutek uderzenia belką w głowę zginął jeden z robotników. Jeszcze wiele lat po wojnie podczas prac ziemnych ludzie natrafiali tu na drobne przedmioty, protezy zębowe, monety należące do więźniów.

Pomnik ofiar podobozu KL Stutthof w Kokoszkach fot. Kamil Sobolewski

Od jesieni 1944 roku przygotowywano się do obrony Gdańska kopiąc umocnienia ziemne w okolicy. Robiła to okoliczna ludność, więźniowie z Kokoszek, czasem załogi okrętów wojennych stojących na redzie w Gdańsku i Gdyni. Zbliżali się Rosjanie. Na początku lutego 1945 roku Ernst Fiebrantz wyszykował wóz konny przy pomocy miejscowych pracowników. Jeden z nich ok.osiemnastoletni wówczas Stanisław Kasztelan został  wyznaczony jako woźnica. Gdy ten stanowczo odmówił, zarządca majątku Goltz zmusił go do tego pod groźbą użycia rewolweru. Wozem tym udały się na zachód żony właściciela i zarządcy majątku zabierając ze sobą trochę przedmiotów z dworu. Po długiej drodze już na terenie samych Niemiec, dzięki umiejętnością woźnicy dosłownie cudem oderwali się od goniących ich Rosjan i zatrzymali się dopiero widząc amerykańskich żołnierzy. Sam właściciel pozostał w majątku prawie do samego wejścia Rosjan. Uciekł dosłownie w ostatniej chwili, kierując się w stronę Leźna. Otoczony przez Rosjan, w lesie pomiędzy swoim majątkiem a Leźnem zastrzelił się. Kokoszki zostały zajęte przez żołnierzy radzieckich po południu 23 marca 1945 roku. Niemcy stawiali opór w okolicach szosy prowadzącej w kierunku Kartuz, na okolicznych polach mieli pokopane umocnienia dla pojazdów, artylerii i karabinów maszynowych. Wszędzie walały się trupy, broń i uszkodzone pojazdy. Wraz z wejściem Sowietów rozpoczęły się rabunki i gwałty. Aby wywieść wyposażenie dworu podstawiono wojskowe ciężarówki. Część Rosjan zatrzymała się we dworze na kilka dni. W niektórych pokojach trzymano rannych, urządzono kuchnię. Sowieci siłą sprowadzali tu okoliczne kobiety, które gwałcili w środku. Kilka z nich tego nie przeżyło, np. jedną z dziewczyn po zgwałceniu posadzili na rozgrzaną do czerwoności płytę kuchenną.

Ślady po pobycie Rosjan na budynku dawnego dworu w Kokoszkach fot. Kamil Sobolewski


CZASY POWOJENNE
Niedługo po zakończeniu wojny rozebrano część uszkodzonych poobozowych baraków, zlikwidowano ogrodzenia i wieżyczki strażnicze. Ze względu na trudności mieszkaniowe resztę baraków przystosowano do celów mieszkalnych dla pracowników pobliskiego PGR. W latach sześćdziesiątych wydzielono 36 działek budowlanych po wschodniej stronie ulicy Nowatorów. Były przeznaczone pod domy dla rodzin ciągle zamieszkujących poobozowe baraki. Przenosząc się w nowe miejsce mogli oni za odpłatnością zabrać materiały budowlane (np.cegły) pochodzące z konstrukcji rozbieranych baraków. Był to początek powstawania osiedla domów jednorodzinnych przy obecnych ulicach Transportowców, Metalowców, Betoniarzy i Montażystów.
Pod koniec 1945 roku uruchomiono szkołę, której budynek przetrwał w dobrym stanie. Na początku lat pięćdziesiątych dobudowano drugą część, znacznie ją powiększając. Szkoła otrzymała numer SP-83. Wieloletnią dyrektor szkoły była pani Wiśniewska.

W 1947 roku ogłoszono przetarg na odbudowę zniszczonego w czasie wojny mostu na obecnej ulicy Nowatorów. Ze względu na zniszczenie wiaduktów kolei kokoszkowskiej, w 1945 roku rozebrano jej tory na odcinku Kokoszki-Wrzeszcz. Tory te posłużyły do budowy linii Lębork-Maszewo.

Ruch na odcinku Kokoszki-Osowa przywrócono w 1946 roku. Ostatni pociąg z Osowej przejechał w 1973 roku. Było to spowodowane budową nowego portu lotniczego między Kokoszkami a Firogą. Stary tor przeciął pas startowy. W 1956 roku z Kokoszek przeprowadzono bocznice do składów paliw CPN w Kiełpinku. Bocznica ta funkcjonowała do 2003 roku.

Na terenie dawnego majątku Kokoszki utworzono po wojnie PGR. W dawnym pałacu zamieszkali jego pracownicy. Dobudowano chlewnię, magazyny, garaże. W latach sześćdziesiątych na terenie PGR-u doszło do tragicznego wypadku. Śmiertelnemu poparzeniu podczas tankowania pojazdu uległ traktorzysta. Pozostawił ciężarną żonę.

W 1965 roku uzgodniony został plan zagospodarowania przyszłej dzielnicy miasta - Kokoszki. Ostatecznie Kokoszki zostały włączone do miasta w 1973 roku. Zaczęły tu powstawać firmy: Metalzbyt, Centrostal oraz największa z nich - Gdański Kombinat Budowy Domów. To z produkowanych tu prefabrykatów powstały bloki na Chełmie, Zaspie czy Morenie. W latach siedemdziesiątych zaczęły powstawać w okolicy domki jednorodzinne, a w następnym dziesięcioleciu bloki mieszkalne. 15 grudnia 1984 erygowano parafię Św. Brata Alberta w Kokoszkach. W maju 1986 roku rozpoczęto budowę kaplicy i plebani. Założono tez cmentarz na którym spoczęły ekshumowane szczątki ofiar filii obozu Stutthof w Kokoszkach, odnalezione podczas prac ziemnych.

2 maja 1994 roku jadący z Zaworów do Gdańska przepełniony autobus PKS, podczas wyprzedzania wbił się w stare przydrożne drzewo. Zginęły 32 osoby, natomiast 43 zostały ranne. Był to największy wypadek drogowy w Polsce. Obecnie w  miejscu katastrofy znajduje się krzyż i tablica pamiątkowa.

W Kokoszkach znajdują się źródła Strzyży która jest ostatnim dopływem Martwej Wisły. Przechodzą tędy dwa szlaki turystyczne: Wzgórz Szymbarskich i Kartuski. Działa tu klub piłkarski Jaguar Kokoszki. Wygląd okolicy dynamicznie się zmienia ze względu na powstawanie obiektów Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.